Polacy czują się bezpiecznie!

Polacy czują się bezpiecznie.


          To może zaczne z grubszej rury? Już jakiś czas zbierałem się do naskrobania tutaj czegoś, ale zawsze mnie coś odciągało, ale... do sprawy.

          Jakiś czas temu miał miesce wywiad, czy może raczej zderzenie argumentów z policyjna paplaniną. Choć może 'policyjna' to złe słowo, zderzenie argumentów z działem PR KGP chyba bardziej odda sens temu co zaszło. Nie będę się rozwodził nad brakiem logiki działu PR, to jest temat na oddzielny, długi post. Skupię się na jednej tezie, która padła z ust rzecznika: "Polacy wysoko oceniają bezpieczeństwo"


        Zanim wogóle podrapię temat musimy zdać sobie sprawę z jednej, bardzo ważnej rzeczy, ewentualnie dwóch.
        Po pierwsze, policjant nie jest przyjacielem obywatela. Niestety, tak to wygląda( a szkoda )
        Po drugie, rzecznik prasowy nie jest ekspertem i działa tylko na korzyść firmy, której jest rzecznikiem. Jako taki, nie jest bezstronny!!! Innymi słowy lobbuje zdanie szefów, albo szefa szefów - czyli w wypadku KGP - rządu RP.



To tyle w kwestii wprowadzenia, teraz trochę na temat.




Dzwoń, a Cię ochronimy!

           Skoro polacy czują się bezpiecznie, musi istnieć jakiś powód, innej opcji nie ma. Jedyne co mi przychodzi do głowy to numery alarmowe. Prawie jak sławne 911, jesteśmy oddaleni o krótką rozmowę od pomocy i zbawienia. Czy aby na pewno? Wiecie jak to wszystko funkcjonuje? Najpewniej nie, choć po ilości narzekania jakie miałem przyjemność wysłuchać, niektórzy mają dość dosadną opinie o tych numerach.
           

           Ostatnio sam przekonałem się jak te numery działają - przez 'ostatnio' mam na myśli okres ~3 lat. Jak? Na dwa sposoby. Pierwszy, niestety, niezbyt miły - doświadczenie. Drugi, z opowieści osoby zaangażowanej.
           Wrażenia z bezposrednich kontaktów raczej nie są pozytywne. W sumie dzwoniłem na 112 chyba 4-5 razy, zgłoszenia nie skutkowały interwencją organów. Dzwoniłem na ten numer w paru sytuacjach:


1) Odzyskiwanie majątku.
             Mam znajomego, mechanika. Chłopak zdolny, więc chciał rozkręcić warsztat tuningowy( głupio brzmi, ale on ma do tego złote ręce). Znalazł garaż i wynajął. Co ważne, garaż nie miał sanitariatów - które najemca miał zapewnić. Niestety, najemca udawał, że nic takiego nie obiecał i tak to trwało. Kolega w pewnym momencie powiedział 'dość' i tutaj zaczęła się akcja właściwa.
W garażu trzymał dużo cięzkiego i drogiego sprzętu, ktory jest niezbędny - MIGi, TIGi, szafy z kluczami, prasę, części itp itd( sprzęty za naprawde ciężkie pieniądze). Jako, że  było tego dużo i cięzkie, poprosił o pomoc. Pojechałem na miejsce i zaczęła się scysja z właścicielem terenu - chłop wyższy, szerszy, szemrany i z łańcychami na szyi.
Co się stało? Padło pare zdań, które podpadają pod KK 190:
  • bo Cię zatłukę
  • wybije zęby
  • zaraz mu puszczę krew
  • ....
Teren opuściłem i skorzystałem z numeru 112. Opisałem całą sytuacje. Pani po drugiej stronie zadała mi jedno pytanie: "Czy jest pan właścicielem ruchomości na terenie najmu?" Gdy zaprzeczyłem, pani odmówiła przysłania patrolu, kwitując słowami: "niech właściciel zadzwoni, wtedy możemy działać"..


Art. 190 KK stanowi[1]:
§ 1."Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego."
       
    
To mi grożono, zgłosiłem sprawę na 112, ale patrol nie został wysłany...            
          
2) Pijany na drodze!
            Ludzie mieszkający, albo przejeżdżający przez miasteczka, lub mieściny, wiedzą jak to jest z "widocznym oznaczeniem pieszych" - nie ma czegoś takiego. Ja trafiłem na zawiannego pana, który w czarnym ubraniu, po nocy, walczył z grawitacją na środku jezdni. Zadzwoniłem na 112 i opisałem zajście oraz podałem przybliżoną lokalizację, tzn: okoliczne miasto, fakt, że na drodze pana są tory itp.
          Pani odmówiła wysłania patrolu jeśli nie podam numeru i nazwy ulicy. Skąd, mam to wiedzieć ,gdy jest ciemno i nie ma tabliczek? Ot tajemnica!


3)  Ktoś obserwuje dom!
          Na osiedlu na którym mieszkam były włamania. Jeszcze zanim sie wprowadziłem, mili panowie wybebeszyli hurtowo domki. W tym i mój, więc trochę byłem cięty na ludzi robiących fotki.
Pech chciał, że jakis pan chodził, węszyl i robił zdjęcia - generalnie obserwował.
Dzwonie na 112, opisuje co pan robi i co? Pani odmówiła wezwania patrolu, w celu wylegitymowania natręta, bo pewnie tylko szuka domu do kupna. Sęk w tym, że fotografował tylko domki już kupione...


        Reszty na szczęście nie pamiętam, jednak same te zajścia stawiają pod znakiem zapytania istnienie służb policyjnych. Skoro zgłaszam fakt popełnienia przestępstwa, lub możliwość,  a takie zgłoszenia nie skutkują reakcja, to po co te służby - gdzie to bezpieczeństwo?
         To tyle, jeśli chodzi o osobiste doswiadczenie. Niedawno miałem przyjemność rozmawiać z ratownikiem medycznym i dowiedziałem się czemu ( między innymi ) numer 112 tak działa.
A właściwie działa tylko w paru miejscach. Organizacja numeru 112 podlega władzom lokalnym, więc każdy sobie rzepke skrobie. Numer alarmowy działa dobrze na Śląsku i w Warszawie( prawie ). 
Na Śląsku działa dobrze, bo ktoś z głową zoorganizował to na obszar większy niż miasto/miasteczko. W Warszawie działa w miarę dobrze( jeśli dzwonisz z obszaru Wwa, poza, to inna historia), bo to duże miasto. Jednak w przypadku, gdy opuścisz Wwa
  pogrążasz się w odmęty szaleństwa!

          Generalnie numer alarmowy dzwoni do najbliższej dyspozytorni. Na Śląsk jest jedna, w Warszawie jest jedna i w Radomiu( chyba, nie wiem czy zapamiętałem nazwe miasta poprawnie) jest jedna. Taki, mniej więcej obraz przekazał mi ratownik( z 15+ letnim stażem). Jak to działa w praktyce? Jeśli jesteś na Śląsku, bardzo sprawnie. Na terenie Warszawy - w miarę poprawnie, choć w dyżurce jest tylko policjant i strażak, nie ma ratownika medycznego. Każda inna lokalizacja oznacza, że dzwonisz do Radomia.... 

Bogatszy o takie doświadczenia zapisałem sobie numery do dzielnicowego i okolicznych komend - szybciej i panowie/panie reagują, nie pozostawiają człowieka samego. 




Statystki KGP
            
            Pan rzecznik wspomniał o "badaniach". Naturalnie w takim przypadku skierowałem się ku "statystykom". Strona KGP oferuje pare, więc się im przyjrzałem. Niestety, ilość informacji uległa redukcji, ale z tego co jest na stronie KGP wyłania się obraz troszkę zastanawiający:

           Widać tutaj dwie rzeczy - nasycenie bronią nie zwiększyło ilości przestępstw z jej użyciem oraz to, że funkcjonariusze pracują w coraz bardziej wrogim środowisku! 
Jeśli zastanowimy się troszkę nad tym 'środowiskiem' to włosy staną dęba. Policjanci nie pracują w jakims wesołym miasteczku, oni działają na ulicach. Skoro oni są potencjalnie ofiarami przestępstw z KK 212, 223 czy 226 - to KAŻDY cywil jest potencjalną ofiarą!!!



Matematyka, królowa nasza

             Jeszcze raz, trochę matematyki. W Polsce jest okolo 100 tyś policjantów/tek. Mamy około 38 milionów obywateli. W takim razie, ilu funkckonariuszy Cię chroni? Niewielu.... Nie mam dokładnych liczb, ani nic w tym stylu, ale założymy, że:
  • policjanci to maszyny i pracuja 7 dni w tygodniu, po 8h
  • nie wykonuja papierkowej roboty, tylko działają jak RoboCop


Możemy przeprowadzić nastepującą kalkulacje:
  • na jednego policjanta przypada 380 obywateli (38.000.000/100.000)
  • jednostki operacyjne( patrol ) to dwie osoby -> 760
  • tylko 10% skłądu osobowego patroluje -> 7600
    • oryginalnie zakładałem 50%, ale ilość patroli jakie widuje na mieście pozwala na tak pesymistyczną ocene
    • odpadają
      • generałowie
      • administracja
      • specjalini
      • itp
  • jednostki operacyjne potrzebują 3 zmian po 8h, na pokrycie doby -> 22.800

           Według tej małej spekulacji, jeden patrol ma zapewnić bezpieczeństwo prawie 23 tyś obywateli. Teraz takie dwa rzuty na rzeczywistość:
  • stadion narodowy, ~65 tyś. pojemności, zabezpieczenie - 6 osób( 3 patrole )
  • VIP - ochronba BOR to chyba 3 samochody, czyli, dla jednego VIP'a najpewniej 10 osób obstawy!
         Matematyka nie kłamie. Jeden VIP, to ~10 osób ochrony. Stadion ludzi, to tylko 6. Jak to ma się do gęstości zaludnienia? Ach, to zależnie od miasta, ale nie jest wesoło:
          Czyli na jeden patrol przypada od ~3km^2 w Warszawie do ~60km^2 na podlasiu!!!

...... cdn.
               



No comments:

Post a Comment